Jak znalazłem pomysł na biznes (pewność buduje się w działaniu)

Często słyszę pytanie od osób, które chcą stworzyć coś swojego, ale nie wiedzą dokładnie co: „Kiedy wiedziałeś jaki biznes założyć i jak się zniszować: czyli komu pomagać, w czym i jak?”. Odpowiedź jest prosta: Pewność przyszła dopiero w trakcie działania — w czasie budowania biznesu, a nie przed jego rozpoczęciem.

Swoją historią w tym wpisie chcę Ci pokazać, że zanim doszedłem do pomysłu, by zostać coachem kariery i doradcą zawodowym, miałem za sobą kilka wcześniejszych prób: kurs o nawykach, kurs o produktywności, materiały o rozwoju osobistym. Dopiero w trakcie tego procesu trafiłem na pomysł stania się doradcą zawodwym i coachem kariery. Ale nawet wtedy gdy wpadłem na ten pomysły ścieżki, moje przekonanie do niej wynosiło maksymalnie 60%. Teraz mam pełną jasność kierunku.

W tym wpisie chcę Ci pokazać, jak do tego doszedłem. Po przeczytaniu zobaczysz, że nawet jeśli masz mglisty pomysł na biznes, możesz z tym iść dalej. Zobaczysz, jak kontynuować z tym, co masz i jak dojdziesz do pełnego przekonania, w którą stronę zmierzać.

Moje pierwsze próby biznesowe

2021 – stworzenie 7-godzinnego kursu wideo o nawykach
Wszystko zaczęło się 3 lata temu, gdzie zacząłem projekt poboczny (tworząc kurs o nawykach), bazujący na moich umiejętnościach zdobytych w poprzedniej ścieżce.

2022 – stworzyłem 2,5 godzinny kurs o produktywności (o tym jak zapanować nad chaosem pomysłów, zadań i notatek)

W między czasie zauważyłem też, że aby naprawdę zmieniać życie swoje i innych, nie wystarczy umieć budować dobre i trwałe nawyki — trzeba też umieć zarządzać zadaniami, które zmieniają się z tygodnia na tydzień. Na przykład przy uruchomieniu biznesu usługowego w jednym tygodniu musiałem postawić system reklamowy, w kolejnym zająć się innymi działaniami. Pierwotnie stworzyłem go dla siebie później chciałem to przekazać innym. Dlatego stworzyłem 2,5-godinny kurs o osiąganiu celów.

2024 – w międzyczasie, gdy zacząłem się komunikować z kursantami, zrozumiałem jeszcze jedną rzecz: przechodzący kurs często nie wiedzieli, co mają robić ze swoim życiem (nad jakimi celami pracować). Aby sprawdzić tę hipotezę, napisałem swojego pierwszego e-booka o wyznaczaniu celów: „Czego chcesz naprawdę”, badając popyt i doszkalając się przy tym w tym temacie. Jednak pomimo zysków z produktów, czułem, że brakuje mi bezpośredniego kontaktu 1:1 z klientami — wiedziałem też, że jest to moja mocna strona i że mam flow w pomaganiu w takim modelu.

Wtedy kolega rzucił mi prosto z mostu: „Masz już sporo wiedzy. Wystarczy produkowania kursów i e-booków — zbuduj poważny biznes usługowy. Weź pierwszego klienta na prowadzenie 1:1. Nawet za darmo.”

Pomyślałem: czemu nie? Miałem trzy lata doświadczenia i ponad tysiąc przeczytanych książek rozwojowych. Czy miałem wątpliwości? Oczywiście. Największe dotyczyły tego, czy praca indywidualna z klientem — w zakresie coachingu kariery, a nie treningu, którym wcześniej się zajmowałem — będzie mnie naprawdę napędzać. Czy będzie dawała energię?

5 sekund po odejściu od komputera po pierwszej rozmowie z klientem poczułem energię.
„Jest git”, pomyślałem. Poziom przekonania z 50% do tej ścieżki wzrósł do 65%. Wciąż nie byłem pewien, czy to nie przypadek. Dlatego wziąłem dwóch kolejnych klientów. Efekt się powtórzył – satysfakcja, sens, energia. Przekonanie wzrosło do 70%.

Sprawdzian finansowy

Wtedy naturalnie, po ustaleniu, że mi się to podoba, pojawiało się pytanie: „Czy jestem w stanie się z tego utrzymać?”. Cal Newport w książce „Moja praca, moja pasja” pisze, że jednym z najważniejszych testów czy możemy zawalczyć o życie na własnych warunkach budując coś swojego, jest sprawdzenie swojej rzeczywistej wyceny na rynku. Czy rynek będzie wystarczająco zainteresowany tym to, co proponujemy. 

Ustaliłem jasne kryterium, wykorzystując technikę coachingu rezygnacji (Z książki “Odpuść”): jeśli w ostatnim miesiącu drugiego kwartału (czerwiec 2024) zarobię minimum 2000 zł, uznam, że to kierunek, który warto kontynuować. I udało się. 3k na koniec miesiąca. To był ważny moment. Potwierdziło się, że ten kierunek działa nie tylko emocjonalnie, ale i finansowo.

Wzrost jasności o kolejne 15%. Mając już 85% jasności, poszedłem dalej — zainwestowałem więcej czasu i energii w rozwój tego ebooka. W pół roku powstała książka, która później przekształciła się w program „Odnalezienie Kierunku”.

Jak wyglądała moja krzywa pewności

Gdybym miał to narysować na osi czasu — gdzie pewność jest na osi Y, a czas na osi X — wykres nie byłby linią prostą.

To raczej stopniowy wzrost z licznymi mikro-skokami.
Każdy test, każdy klient, każda refleksja dokładała po kilka punktów procentowych pewności.

Pewność buduje się w działaniu

Dziś mam pełną jasność, że to jest ścieżka, którą chcę iść. I mogę powiedzieć jedno: pewność przyszła w trakcie działania, nie przed nim. Opowiadam Ci tę historię, bo wiem, że obranie kierunku to nie decyzja z pełną jasnością na starcie. To proces — oparty na testowaniu, refleksji i uczeniu się po drodze. Oczywiście, dziś, cofając się w przeszłość ustaliłbym kierunek i zbudową dochodowa firmę szybciej. Jak? Na wcześniejszym etapie uruchomiłbym płatne reklamy i wcześniej proponowałbym ofertę współpracy 1:1.

Świetnie pokazuje to książka Running Lean — opisuje, jak testować pomysły w małej skali, zanim zainwestujesz w nie całe serce i energię. Jak nie wpaść w pułapkę budowania czegoś, czego nikt nie chce.  I jak krok po kroku przekształcić pomysł w produkt dopasowany do potrzeb rynku — taki, który zapewni pierwszych płacących klientów, bez konieczności wcześniejszego budowania produktu.Teraz, pracując z klientami, gdy w trakcie procesu odkrywania kierunku okaże się, że ktoś chce stworzyć coś własnego, dzielę się tym podejściem — tak, by mógł dojść do jasności kierunku i utrzymywania się z czegoś swojego szybciej, niż ja do tego dochodziłem.

— Jakub Łabiga


Otrzymuj Cotygodniowy Newsletter

Szanuję prywatność. Wypisz się w dowolnym momencie.