Reid Hoffman, założyciel LinkedIn, w książce „Jesteś startupem” mówi wprost: współczesny rynek pracy wymaga całkowicie nowego spojrzenia na karierę. Stabilność, którą znali nasi rodzice czy dziadkowie – gdzie praca była niemal gwarantowana – dziś jest już tylko złudzeniem.
Niektóre branże, jak administracja rządowa, edukacja czy opieka zdrowotna, dają pozór bezpieczeństwa. Stała pensja, przewidywalny zakres obowiązków czy automatyczne awanse mogą wydawać się komfortowe. Ale w obliczu kryzysów – masowych redukcji etatów czy stanowisk, czy przełomów technologicznych: AI, internet (może robotyzacja przemysłu) – ta stabilność często znika nagle.
Z drugiej strony freelancerzy, agenci nieruchomości czy specjaliści z dynamicznych branż uczą się radzić sobie z niepewnością. Budują karierę na elastyczności, adaptacji i wykorzystywaniu okazji. Dobrym przykładem są freelancerzy z branży medialnej z lat 2000., którzy dzięki elastyczności przeszli do świata cyfrowego, gdy tradycyjna prasa upadała wraz z nadejściem internetu.
Co zatem możemy zrobić, aby zabezpieczyć się przed niepewnością i jednocześnie wykorzystać pojawiające się okazje?
Ekspozycja na ryzyko jako szczepionka na wstrząsy
Nassim Taleb, autor książki „Czarny Łabędź,” oraz „Antykruchość”, wskazuje, że w świecie niepewności kluczowe jest narażanie się na wstrząsy i podejmowanie ryzyka w kontrolowanych warunkach. To podejście działa jak szczepionka: mała dawka ryzyka uodparnia nas na większe kryzysy. Akceptowanie niewielkich porażek i uczenie się z nich rozwija zdolność do radzenia sobie z niespodziankami.
Eksperymentowanie z projektami pobocznymi pozwala rozwijać nowe umiejętności i zwiększać swoje opcje zawodowe budując plan B. Posiadanie planu B daje pewność, że w razie kryzysu nie zostaniesz bez możliwości działania.
Mentalność eksperymentatora buduje odporność na kryzysy
Firmy technologiczne, takie jak Google czy LinkedIn, od lat promują kulturę eksperymentowania w nieznanych kierunkach. Pracownicy Google mają możliwość poświęcenia części swojego czasu w tygodniu na realizację projektów pobocznych – w ten sposób powstał m.in. Gmail.
Przyjęcie podobnej mentalności w życiu zawodowym oznacza:
- Pracę nad projektami pobocznymi, które mogą otworzyć nowe ścieżki kariery.
- Testowanie różnych pomysłów i kierunków, nawet jeśli nie wszystkie okażą się sukcesem.
- Regularne wychodzenie poza swoją strefę komfortu, aby oswoić się z niepewnością.
- Pracę na stanowiskach, które oferują niższe wynagrodzenie, ale dają możliwość zdobycia nowych umiejętności.
- Projekty w niepełnym wymiarze godzin, które pozwalają eksplorować nowe obszary.
Często jednak przed robieniem dodatkowych rzeczy powstrzymuje nas opór, komfort, brak odwagi czy lęk przed narażeniem się na, jak myślimy, niebezpieczeństwo czy ryzyko.
Ryzyko postrzegane często wydaje się większe, niż jest w rzeczywistości.
Nasz mózg, zaprogramowany przez ewolucję, ma tendencję do przeceniania zagrożeń i niedoceniania szans. Neuropsycholog Rick Hanson zauważył, że odruchowo przeszacowujemy ryzyko, co prowadzi do unikania okazji, które mogłyby zmienić nasze życie na dużo lepsze.
Jak juz pisałem świecie szybkich zmian lepiej jest działać jak freelancer niż kurczowo trzymać się iluzji stabilności. Budowanie odporności na wstrząsy poprzez eksperymenty i podejmowanie mniejszych ryzyk to strategia, która nie tylko zabezpiecza nas przed kryzysami, ale również otwiera drzwi do nowych, ekscytujących szans. Dokładnie tak było w moim przypadku.
Zbudowałem Plan B, który stał się później moim planem A
Kilka lat temu poczułem, że praca tradera na rynkach finansowych zaczyna mnie dusić. Wtedy po kilku spotkaniach z coachem zdecydowałem, że uruchamiam swój projekt poboczny – 'Plan B’ w postaci kursu o nawykach. Wiedzę, którą dotychczas stosowałem na giełdzie, postanowiłem przełożyć na język przystępny dla każdego. Choć po kilkumiesięcznym eksperymencie wróciłem jeszcze do tradingu, posiadanie tej alternatywy okazało się kluczowe. Rok później, gdy ostatecznie zdecydowałem się na zmianę branży, nie skakałem w przepaść – miałem już fundament od którego mogłem ruszyć.
Prawdziwe bezpieczeństwo zawodowe nie polega na znalezieniu „bezpiecznej przystani”, bo w dzisiejszym świecie porty bywają zamykane z dnia na dzień ( przykład AI i branży IT). Prawdziwe bezpieczeństwo to świadomość, że masz albo chociaż potrafisz budować tratwę, gdy Twoim statkiem zaczyna rzucać sztorm.
Nie czekaj, aż system powie „sprawdzam”. Zacznij eksperymentować wtedy, gdy jeszcze nic nie musisz, byś miał gotowe rozwiązania wtedy, gdy będziesz ich najbardziej potrzebować.
Czy masz w głowie jakiś plan B?
— Jakub
Otrzymuj Cotygodniowy Newsletter
Szanuję prywatność. Wypisz się w dowolnym momencie.